W Fabryce Sztuk pojawią się obrazy, które próbują zatrzymać chwilę

W Fabryce Sztuk pojawią się obrazy, które próbują zatrzymać chwilę

W Tczewie nadchodzi wystawa, która nie krzyczy kolorem, tylko zatrzymuje spojrzenie na dłużej. W Fabryce Sztuk zaprezentowane zostaną obrazy Hanny Reczek z cyklu „Ulotne” – malarska opowieść o świetle, ruchu i naturze, której nie da się zamknąć w jednym kadrze. To sztuka wyrastająca z cierpliwej obserwacji i z doświadczenia, które przyszło dopiero wtedy, gdy codzienność przestała pędzić tak szybko.

  • Od dzieciństwa do czasu, gdy malowanie stało się codziennością
  • Światło i niebo stają się tu ważniejsze niż sam realizm
  • Wiosenny termin dopełnia znaczenie całej wystawy

Od dzieciństwa do czasu, gdy malowanie stało się codziennością

W twórczości Hanny Reczek widać historię, która nie rozegrała się od razu. Z malarstwem zetknęła się już w dzieciństwie, ale dopiero przejście na emeryturę otworzyło jej przestrzeń do pracy w pełni. Od tego momentu rytm dnia zaczął wyznaczać pędzel, obserwacja światła i szukanie tego, co zmienia się niemal niezauważalnie.

To ważny trop także dla odbiorcy wystawy w Tczewie – pokazuje bowiem, że „Ulotne” nie jest tylko tytułem, ale zapisem drogi artystki, która długo dojrzewała do własnego języka.

Światło i niebo stają się tu ważniejsze niż sam realizm

Prace prezentowane w Fabryce Sztuk powstawały głównie w technice olejnej oraz w pastelach olejnych. Reczek skupia się w nich na tym, co trudno uchwycić na stałe – na grze światła, na ruchu, na zmienności nieba i natury.

Realizm nie jest tu celem samym w sobie. Raczej narzędziem, dzięki któremu można zbliżyć się do wrażenia chwili, zanim ta zniknie. Taka wystawa ma w sobie coś z wiosennego oddechu – nie tylko pokazuje obrazy, ale też przypomina, że to, co kruche i krótkotrwałe, bywa najbliższe codziennemu doświadczeniu.

Wiosenny termin dopełnia znaczenie całej wystawy

Ekspozycja pojawi się w Fabryce Sztuk 16 kwietnia, czyli w czasie, gdy przyroda sama zaczyna opowiadać o odradzaniu. Ten zbieg nie wygląda na przypadkowy – dopełnia sens całego cyklu i wzmacnia jego symbolikę.

„Ulotne” można więc czytać podwójnie: jako zapis spojrzenia artystki i jako przypomnienie, że zmiana często przychodzi dyskretnie, bez wielkich gestów. W takim ujęciu wystawa staje się nie tylko prezentacją obrazów, ale też spokojnym komentarzem do tego, jak działa pamięć, światło i sama natura.

na podstawie: UM Tczew.