Tczew zajrzał w ślady sprzed wieków i znów było o czym dyskutować

Tczew zajrzał w ślady sprzed wieków i znów było o czym dyskutować

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna w Tczewie

W bibliotece przy ul. Jarosława Dąbrowskiego 6 w Tczewie znów zrobiło się historycznie i bardzo żywo. Podczas spotkania z cyklu „Mosty do przeszłości” mieszkańcy weszli w temat, który brzmi tajemniczo, ale potrafi wciągnąć od pierwszego slajdu - śladów dołkowych.

  • „Mosty do przeszłości” znów połączyły Tczew z historią, która ma swoje zagadki
  • Tajemnicze znaki na murach i farna elewacja, która nie przestaje zaskakiwać
  • Tczewianie kolejny raz pokazali, że historia miasta naprawdę ich ciekawi

„Mosty do przeszłości” znów połączyły Tczew z historią, która ma swoje zagadki

W piątek, 27 marca 2026 roku, w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tczewie odbyła się promocja książki dr. Seweryna Paucha „Ku ochronie i zbawieniu. Studia nad fenomenem śladów dołkowych”. To właśnie ona była osią kolejnego spotkania z historycznego cyklu „Mosty do przeszłości”, który coraz wyraźniej trafia w gusta tczewian lubiących lokalne opowieści z konkretem, a nie z podręcznikową sztampą 📚

Doktor Seweryn Pauch - historyk, edukator, pszczelarz i regionalista działający w gminie Pelplin - przyjechał do Tczewa z tematem, nad którym pracuje od lat. Ślady dołkowe to jego naukowa i osobista pasja, a nowa książka jest drukowaną wersją jego pracy doktorskiej. Właśnie to nadało spotkaniu ciężar, ale i atrakcyjność - bo nie chodziło o suchy referat, tylko o żywą opowieść o zjawisku, które wielu osób zwyczajnie nie zauważa na co dzień.

Tajemnicze znaki na murach i farna elewacja, która nie przestaje zaskakiwać

Spotkanie otworzył Krzysztof Filip z Działu Historii Miasta, który przywitał prelegenta i wprowadził publiczność w temat. Potem głos przejął dr Pauch i, korzystając z prezentacji multimedialnej, krok po kroku pokazał, czym są ślady dołkowe, jak powstawały i jak wyglądają. W trakcie wykładu padła też ważna dla Tczewa informacja - badacz potwierdził ich występowanie na elewacji tczewskiej fary.

To właśnie ten moment sprawił, że spotkanie przestało być tylko naukową prezentacją, a stało się miejską rozmową o dziedzictwie widocznym tuż obok. Po prelekcji przyszła pora na pytania, a dyskusja rozkręciła się na dobre. Prelegent odpowiadał cierpliwie i wyczerpująco, co tylko podbiło zainteresowanie tematem.

Tczewianie kolejny raz pokazali, że historia miasta naprawdę ich ciekawi

Trzecia odsłona „Mostów do przeszłości” potwierdziła coś, co w Tczewie widać coraz wyraźniej - lokalna historia ma tu wierną publiczność. I dobrze, bo właśnie takie spotkania budują most nie tylko między epokami, ale też między mieszkańcami a miejscem, w którym żyją. A jeśli rozmowa zaczyna się od tajemniczych znaków na murach, to łatwo zostać na dłużej 😉

na podstawie: MBP Tczew.