W Tczewie psy bez smyczy i brak sprzątania kosztowały już ponad 12 tys. zł

W Tczewie psy bez smyczy i brak sprzątania kosztowały już ponad 12 tys. zł

W Tczewie poranny spacer z psem nie zawsze kończył się spokojnie dla właścicieli. Straż Miejska przez ostatni czas sprawdzała parki, osiedla i trasy spacerowe, patrząc przede wszystkim na to, czy zwierzęta są pod kontrolą i czy po nich zostaje porządek. Kontrole zaczynały się jeszcze przed pełnym rozruchem miasta, więc mundurowi widzieli codzienne nawyki bez upiększeń. Wynik tych działań pokazuje, że problem nie jest marginalny.

  • Patrole ruszały o świcie i obejmowały całe dzielnice
  • Najczęściej powtarzały się dwa przewinienia

Patrole ruszały o świcie i obejmowały całe dzielnice

Tczewska Straż Miejska prowadziła wzmożone kontrole przez ostatnie dwa miesiące. Funkcjonariusze pojawiali się codziennie już o 6.00 rano, sprawdzając wszystkie dzielnice miasta. Na liście miejsc znalazły się parki, osiedla i tereny spacerowe, czyli przestrzenie, w których niefrasobliwość właścicieli psów bywa najbardziej widoczna.

Taki układ patroli miał sens. Poranne godziny pozwalają zobaczyć, jak wygląda codzienny rytm miasta, zanim ruch się zagęści, a także wyłapać sytuacje, które w ciągu dnia łatwiej giną w tłumie.

Najczęściej powtarzały się dwa przewinienia

Najwięcej interwencji dotyczyło wyprowadzania psów bez smyczy oraz niesprzątania po zwierzętach w przestrzeni publicznej. To właśnie te zachowania wracały najczęściej, a strażnicy reagowali zarówno pouczeniem, jak i mandatem, zależnie od skali naruszenia.

W efekcie 12 osób usłyszało pouczenie, a 28 właścicieli ukarano mandatami na łączną kwotę 12 350 zł. Straż Miejska zapowiada, że kontrole będą kontynuowane w kolejnych miesiącach. Dla mieszkańców to jasny sygnał: spacer z psem w Tczewie wymaga nie tylko smyczy, ale też zwykłej odpowiedzialności za wspólną przestrzeń.

na podstawie: UM Tczew.